Pomysł na tego bloga chyba zakiełkował we mnie dawno temu. Pewnego razu przeglądałam jakieś czasopismo. Pośród wielu artykułów znalazło się opowiadanie. Ilustrował je portret starszej kobiety w chuście. Miała dość wyrazisty nos i ostre rysy. Był to tekst o matce. Autorka pisała o niej z dużą wrażliwością. Do dziś pamiętam to wspomnienie prostej kobiety, która nie przejmowała się swoim zdrowiem, bo troszczyła się o innych bardziej niż o siebie. Córka zwracała się do niej mniej więcej tymi słowami’” Kiedy straciłaś wzrok w jednym oku, machnęłaś tylko ręką.” Wracam do tego opisu po wielu dekadach, bo pamięć o naszych bliskich i o roli, jaką odegrali, lub też wciąż odgrywają w naszym życiu, jest czymś, co określa również nas samych.
Świadectwem takiej pamięci, oprócz chociażby modlitwy, może być utwór literacki. Chciałabym, aby wśród polecanych przeze mnie książek, znalazły się też i takie, które ukazują relacje rodzinne. Od razu zapowiadam, że ich wspólnym mianownikiem będzie lekkie pióro. Najbardziej cenimy przecież książki, od których nie możemy się oderwać.
Do następnego spotkania.
Anna Libicka